Trzy miesiące bety Heyheyo - czego nauczyły nas pierwsze firmy

Trzy miesiące bety i pięć lekcji, których nie wymyślilibyśmy przy biurku - od dyktowanych numerów, przez telewizor w tle, po to, że najtrudniejsze jest podłączenie, a nie sama rozmowa.

16 października 202610 min czytaniaFirma
Trzy miesiące bety Heyheyo - czego nauczyły nas pierwsze firmy

Na początku lipca przyjęliśmy do bety pierwsze firmy. Obiecaliśmy wtedy, że będziemy siedzieć blisko każdej z nich, słuchać rozmów i poprawiać to, co zgrzyta. Minęły trzy miesiące, więc czas na uczciwe podsumowanie: co działa, co nas zaskoczyło i czego w ogóle nie przewidzieliśmy.

Ten tekst nie jest laurką. Piszemy także o tym, co nie wyszło za pierwszym razem, i o błędach, które znaleźli nasi rozmówcy, a nie my. Jeśli mamy Cię przekonać, że asystent telefoniczny ma sens w małej firmie, to na faktach, a nie na obietnicach.

Jak wyglądała beta

Zapisy do bety otworzyliśmy na przełomie czerwca i lipca. Zasady były proste: 20 miejsc, każde zgłoszenie akceptowane ręcznie, trzy miesiące planu Pro i wdrożenie bez opłat. Pierwsze firmy przyjęliśmy 8 lipca. Trafiły do nas bardzo różne branże, od szkoły jazdy po sklep internetowy, i to było dla nas cenne, bo każda dzwoni inaczej.

Równolegle zrobiliśmy coś, co okazało się jedną z najlepszych decyzji tego lata. Od połowy sierpnia asystent odbiera nasz własny numer, ten sam, który podajemy na stronie. Dzwonią na niego osoby, które chcą usłyszeć, jak brzmi Heyheyo, ale też zwykli rozmówcy: klienci z pytaniem, handlowcy, a nawet automaty. To nasz codzienny poligon. Każda rozmowa trafia do panelu z zapisem i podsumowaniem, więc możemy przesłuchać ją następnego ranka i poprawić to, co zgrzytnęło.

Co ta beta znaczy, a czego nie znaczy

Mała beta to nie badanie rynku. Nie wyciągniemy z niej średniej dla polskich firm usługowych i nie będziemy udawać, że jest inaczej. Część dzwoniących to ciekawscy, którzy chcieli tylko sprawdzić asystenta. Traktujemy te rozmowy jak nagrania z próby generalnej, a nie jak wyniki sprzedaży.

Czego nie znaczy? Na pewno nie tego, że asystent tylko umawia wizyty albo tylko przyjmuje wiadomości. Na naszej linii ludzie dzwonili głównie z pytaniem albo sprawą do przekazania, u firm z bety chodzi przede wszystkim o terminy. Asystent musi umieć jedno i drugie.

Co znaczy? Rozkład telefonów w tygodniu wygląda tak, jak w badaniach, które cytujemy od początku: najwięcej w środku dnia pracy, gdy właściciel jest zajęty robotą, plus stały ogon wieczorem i w weekend. Zdarzył się nawet telefon w środku nocy. W badaniu Zenoti z 2025 roku 81% stałych klientów salonów przyznało, że czasem musi załatwiać sprawy wizyt poza godzinami pracy salonu. U nas to widać gołym okiem.

Przełóż to na swoją firmę. Załóżmy, że dzwoni do Ciebie 20 osób tygodniowo, a co piąta po godzinach. Wtedy mniej więcej 4 telefony w tygodniu trafiają na zamknięte drzwi, czyli ponad 200 w skali roku. Ile z nich to stracona wizyta i ile pieniędzy, policzyliśmy w osobnym tekście o kosztach nieodebranych telefonów.

Najważniejsze jest jednak coś innego. Przy tej skali możemy przyjrzeć się każdej rozmowie z osobna, zamiast patrzeć na średnie. Poniżej to, czego nas nauczyły.

Lekcja 1: numer telefonu to najtrudniejsze 10 sekund rozmowy

Przed startem myśleliśmy, że najtrudniejsze będą nietypowe pytania. Okazało się, że najtrudniejszy jest numer telefonu. Polak dyktuje go po swojemu: "sześćset dwa, siedemdziesiąt osiem, sześćdziesiąt siedem", z przerwą na zastanowienie w środku, czasem cyfra po cyfrze, czasem parami. Dla człowieka to oczywiste. Dla maszyny każda pauza wygląda jak koniec wypowiedzi.

W pierwszych tygodniach numer potrafił zostać przecięty na pół. Asystent odpowiadał na pierwszy kawałek, a druga połowa wpadała jako nowe zdanie. Z adresem e-mail było podobnie: "kontakt małpa..." i asystent już mówi, zanim klient doda resztę.

Co zmieniliśmy:

  1. Gdy asystent prosi o numer albo e-mail, daje na odpowiedź dwa razy więcej czasu niż zwykle: 3 sekundy ciszy zamiast półtorej.
  2. Kawałki numeru podyktowane z przerwami są sklejane w jeden ciąg, zanim asystent zacznie odpowiadać.
  3. Asystent zawsze powtarza cały numer na głos i czeka na "tak", zanim cokolwiek zapisze. Przy urwanym dyktowaniu nie zgaduje, tylko prosi o powtórzenie.
  4. W panelu, w SMS-ie i w rezerwacji numer jest zawsze zapisany cyframi.

Druga strona tej samej lekcji to liczby w ustach asystenta. "16:30" ma zabrzmieć "szesnasta trzydzieści", a "90 zł" jak "dziewięćdziesiąt złotych", z właściwą odmianą. Systemy syntezy mowy czytają to niekonsekwentnie, więc zbudowaliśmy własną warstwę, która tuż przed wypowiedzeniem zamienia cyfry na poprawną polszczyznę. Numer telefonu czyta cyfra po cyfrze, z pauzami, tak jak przeczytałby go człowiek. Dlaczego polski to osobny problem, a nie "angielski po tłumaczeniu", opisaliśmy w tekście o asystencie AI po polsku.

Dłoń notuje w notesie, a z telefonu wychodzi fala dźwięku podzielona na trzy grupy, jak dyktowany numer

Lekcja 2: rytm rozmowy, pierwsze sekundy i telewizor w tle

Narzędzia, które w innych językach wyczuwają, że rozmówca skończył mówić, polskiego po prostu nie znają. Przekonaliśmy się o tym po miesiącu strojenia ustawienia, które po polsku w ogóle nie działało. Dziś asystent czeka półtorej sekundy ciszy, zanim odpowie. To na tyle długo, żeby nie wchodzić w słowo, i na tyle krótko, żeby rozmowa nie brzmiała jak połączenie przez satelitę.

Pierwsze sekundy okazały się ważniejsze, niż myśleliśmy. Sporo połączeń kończy się, zanim rozmowa na dobre się zacznie. Część to ciekawscy, ale w podsumowaniach kilku rozmów widać ten sam wzorzec: ktoś słyszy, że rozmawia z asystentem AI, i odkłada słuchawkę bez słowa. Informacja o AI musi paść, bo od sierpnia wymaga tego AI Act. Wniosek jest więc inny: powitanie ma być krótkie, ciepłe i od razu przechodzić do "w czym mogę pomóc".

W sierpniu jedna z osób powiedziała nam, że asystent "za długo się zastanawia". Miała rację. Znaleźliśmy błąd, przez który na starcie większości rozmów zapadały około 3 sekundy ciszy, zanim padło powitanie. Dla dzwoniącego 3 sekundy ciszy w słuchawce to wieczność. Naprawione. Inna osoba powiedziała asystentowi wprost, że mówi za szybko, dlatego tempo mowy ustawiasz w panelu w czterech krokach.

Trzecia rzecz to tło. Ludzie dzwonią z domu, z auta, z warsztatu. Gdy w tle gra telewizor, a klient akurat milczy, rozpoznawanie mowy potrafiło wziąć głos lektora za rozmówcę i asystent "nie wiedział, kiedy mówić". Zbudowaliśmy blokadę mówcy: w trakcie powitania asystent uczy się, jak brzmi tło, a potem trzyma się głosu osoby, która do niego mówi. Nie jest idealna. Przy bardzo głośnym telewizorze wciąż może zgubić cyfrę, ale wtedy dopyta, zamiast zgadywać.

Lekcja 3: dłuższa rozmowa to częściej "proszę przekazać" niż rezerwacja

Na naszej linii dłuższe rozmowy najczęściej kończyły się sprawą zapisaną do oddzwonienia: prośbą o wycenę, pytaniem o status zlecenia, zwykłym "niech oddzwoni". To nie jest margines, tylko codzienność telefonu w firmie.

Tu nauczyliśmy się czegoś niewygodnego. Asystent potrafił powiedzieć "przekażę" i nie zapisać sprawy. Część takich spraw wyłapał dopiero mechanizm, który po każdym połączeniu czyta jego zapis i sprawdza, czy nie została w nim niezałatwiona sprawa. Dziś obowiązuje twarda zasada: najpierw zapis, potem obietnica. Słowo "przekażę" pada dopiero wtedy, gdy sprawa jest już w panelu, a jeśli coś mimo to umknie, siatka bezpieczeństwa złapie to po rozmowie. Tak wygląda zapis rozmowy w panelu.

Drugie zaskoczenie: dzwonią też maszyny. Kilka razy do asystenta zadzwonił wirtualny doradca jednego z banków. AI rozmawiało z AI, obie strony grzecznie, żadna nic nie załatwiła. Asystent ma zasadę rozpoznawania takich automatów i uprzejmego kończenia rozmowy. Stosuje ją ostrożnie, bo urwane zdanie przy kiepskim zasięgu to prawie zawsze człowiek, a nie robot.

Wniosek dla Ciebie: nawet jeśli żyjesz z umawiania wizyt, część telefonów to pytania i sprawy do oddzwonienia. Asystent, który umie tylko rezerwować, zgubi je wszystkie.

Lekcja 4: umówić to połowa sprawy, klienci chcą też przekładać

Kiedy układaliśmy rozmowy dla kolejnych branż, wracało to samo: wizyta rzadko kończy się na umówieniu. Klientowi coś wypada i dzwoni drugi raz. Według badania Zenoti z 2025 roku 77% stałych klientów salonów uważa telefon za najłatwiejszy sposób zmiany wizyty, łatwiejszy niż aplikacje i formularze.

Dlatego asystent rozpoznaje dzwoniącego po numerze, odnajduje jego nadchodzącą wizytę, może ją odwołać i od razu zaproponować nowy termin. A jeśli to Ty przełożysz wizytę w panelu, klient automatycznie dostaje SMS z nową datą. Wcześniej system wysyłał wiadomość tylko przy umówieniu i odwołaniu, a przełożenie przechodziło bez słowa. To typowa lekcja z bety: rzecz oczywista dla recepcjonistki, a dla systemu osobny scenariusz do zbudowania. O tym, jak asystent umawia wizyty bez podwójnych rezerwacji, pisaliśmy osobno.

Lekcja 5: najtrudniejsze jest podłączenie, nie rozmowa

Najbardziej szczera lekcja z tego tekstu: zapisać się do bety to minuta, a uruchomić asystenta to praca. Trzeba opisać usługi, godziny i cennik, a potem ustawić przekierowanie numeru. Na to właściciel małej firmy rzadko ma wolny wieczór, więc konto potrafi czekać tygodniami, choć sama rozmowa z asystentem działa od pierwszego dnia.

Kiedy konfiguracja jest za firmą, dalej idzie szybko: od założenia konta do pierwszego telefonu na asystenta mijają dni, a nie tygodnie. A potem dzieje się coś, co bardzo nam się podoba. Zanim właściciel puści na asystenta klientów, sam dzwoni do niego wiele razy: sprawdza powitanie, dyktuje numer, pyta o ceny. Dokładnie tak powinno to wyglądać.

Co z tego wyciągnęliśmy:

  • W becie wdrożenie robimy za firmę. Ty mówisz, co robisz i ile to kosztuje, my ustawiamy resztę.
  • Jeśli nie masz spisanej oferty, wiedzę możemy wziąć z Twojej strony internetowej albo z postów na firmowym Facebooku. Podłączamy to za Ciebie.
  • Pierwsze telefony wykonaj sam. Zadzwoń kilka razy, podyktuj numer z przerwami, włącz w tle radio. Krok po kroku opisaliśmy, jak ustawić przekierowanie połączeń i jak spisać ofertę dla asystenta.

Po becie abonament zaczyna się od 299 zł netto miesięcznie, szczegóły są w cenniku.

Mechanik przy otwartej masce auta dzwoni testowo do swojego asystenta, obok na stole odbiera telefon z dymkiem rozmowy

Co zakładaliśmy, co wyszło i co dalej

ZakładaliśmyBeta pokazałaCo zmieniliśmy
Trudne będą nietypowe pytaniaNajtrudniejszy jest dyktowany numerDłuższe czekanie, powtórzenie, zapis cyframi
Ludzie dzwonią, żeby się umówićDłuższe rozmowy to częściej sprawa do przekazaniaNajpierw zapis, potem "przekażę"
Liczy się treść odpowiedziLiczą się pierwsze sekundyPowitanie bez ciszy, krótsze
Szum to problem jakości nagraniaTelewizor potrafi przejąć rozmowęBlokada mówcy
Firmy skonfigurują się sameKonfiguracja to główna barieraWdrożenie za firmę w becie

Każdy wiersz tej tabeli to coś, czego nie wymyślilibyśmy przy biurku. Wyszło dopiero z prawdziwych telefonów. Dlatego od początku mówiliśmy, że budujemy Heyheyo spokojnie, z małą grupą firm, zamiast obiecywać wszystko wszystkim.

W drugiej połowie bety chcemy przede wszystkim więcej rozmów u firm, a nie u nas. Przyjmujemy kolejne zgłoszenia i pomagamy przejść przez konfigurację, bo to ona okazała się wąskim gardłem. Jeśli prowadzisz firmę, która żyje z telefonu, zobacz, co asystent potrafi już dziś, i zgłoś się, póki są miejsca.

Najczęstsze pytania

Jak dołączyć do bety Heyheyo?

Wystarczy zgłoszenie na stronie. Miejsc jest 20, każde zgłoszenie akceptujemy ręcznie, a firma w becie dostaje trzy miesiące planu Pro i wdrożenie zrobione za nią.

Czy asystent AI radzi sobie z numerem telefonu dyktowanym po polsku?

Tak, ale to była najtrudniejsza część rozmowy. Asystent daje więcej czasu na dyktowanie, skleja numer podany z przerwami, powtarza go na głos i zapisuje dopiero po potwierdzeniu.

Co się dzieje, gdy klient dzwoni z hałasu albo w tle gra telewizor?

Asystent w trakcie powitania uczy się, jak brzmi tło, i potem trzyma się głosu rozmówcy. Przy bardzo głośnym tle może zgubić cyfrę, ale wtedy prosi o powtórzenie zamiast zgadywać.

Czy klienci rozłączają się, gdy słyszą, że rozmawiają z AI?

Część tak, zwłaszcza w pierwszych sekundach. Dlatego powitanie jest krótkie i od razu przechodzi do sprawy, a informacja o AI pada na początku, bo wymaga tego AI Act.

Ile trwa uruchomienie asystenta telefonicznego?

Gdy usługi, godziny i cennik są opisane, a przekierowanie ustawione, asystent działa od razu. Najwięcej czasu zajmuje właśnie ta konfiguracja, dlatego w becie robimy ją za firmę i trwa to zwykle kilka dni.

#beta#Heyheyo#asystent AI#rozmowa po polsku
hh

Zespół Heyheyo

Budujemy Heyheyo - asystenta telefonicznego AI, który odbiera telefon, umawia wizyty i wysyła SMS, gdy Ty nie możesz podejść do słuchawki.

Powiązane wpisy

Wejdź pierwszy. Reszta będzie gonić.

Bez karty. Bez instalacji. Pierwsze „hej” w 10 minut.

Zgodność z RODOZgodność z EU AI ActWyprodukowano w Polsce